Warto było czekać na te durne czasy, by takie draństwa zobaczyć!

13 grudnia 1981 roku nie było „Teleranka” dla dzieci, a w mieście pojawiły się patrole żołnierzy w pełnym uzbrojeniu.

Jeszcze Polacy nie wiedzieli o co chodzi, ale byli szczerze wystraszeni, że coś w Polsce się dzieje.

Zamiast „Teleranka” był oficjalny komunikat gen. Wojciecha Jaruzelskiego, że oto w Polsce nastaje Stan Wojenny.

Zaczęło się w Polsce dziać i z dnia na dzień Polacy zaczęli zdawać sobie sprawę, że to nie przelewki i czeka nas ciężki czas.

W 1981 roku moje Dzieci miały 5 i 2 latka i tak lubiłam w czasie emisji programu dla dzieci posadzić je w rodzicielskim łóżku, by obejrzały sobie program przeznaczony dla nich.

W tym czasie miałam czas na domowe sprzątanie i przygotowanie obiadu.

Nie pamiętam, kiedy „Teleranek” zszedł z programu, ale zdaje się, że był nadawany do 2009 roku.

I oto w 2016 roku „Teleranek” wrócił na wizję w telewizji publicznej, zwanej telewizją Kurskiego.

I oto program dla polskich dzieci zostaje upolityczniony, w którym 5 marca wystąpi Minister Obrony Narodowej – Antoni Macierewicz i będzie dzieciom opowiadał o żołnierzach wyklętych.

Na zdjęciach widać jak przytula i bierze dziewczynkę na kolana i tu w tym momencie nic więcej nie napiszę, bo bierze mnie na wymioty!

 

Print Friendly

Oby nigdy więcej wojny!

Do mojego miasta wraz z rodzicami przyjechałam w 1963 roku, a więc 18 lat po zakończeniu działań wojennych.

Moje miasto zostało wyzwolone 23 lutego 1945 roku.

Pamiętam niewiele, bo miałam zaledwie 7 lat, ale mam przebłyski, że w 1963 roku potykali się ludzie wciąż o gruzy, bo wiele budynków zostało zniszczonych przez wojska, które przetoczyły się przez miasto.

Ze starych rycin i zdjęć można wywnioskować, że moje miasto było piękne i bogate w wiele prześlicznych kamieniczek, z których nie zostało  prawie nic.

Pamiętam utrącony dach kościoła i ostrzelane ściany, a także gruzy po starym banku w mieście.

Od paru lat, 23 lutego odbywa się u nas rekonstrukcja odbicia  miasta w rąk Niemca. Jest to widowiskowa inscenizacja, która przede wszystkim ma za zadanie, by młodzi ludzie mieli pojęcie i nie zapomnieli II Wojny Światowej, a także zdali sobie sprawę, że nasza wolność opłacona jest litrami krwi. Oby nigdy więcej!

Trochę historii z tamtego okresu:

„Po wybuchu wojny Niemcy założyli obóz jeniecki pod nazwą Arnswalde

Batalia o wyzwolenie miasta rozpoczęła się 9 lutego, kiedy 80 korpus generała majora Wiktora Wierzbickiego podszedł pod samo miasto.
18 lutego wojska radzieckie ponownie okrążyły miasto i opór wroga zlikwidowano 23 lutego.
W walkach o miasto, Niemcy stracili ponad 300 żołnierzy, dużo sprzętu i uzbrojenia.
Po wyzwoleniu miasto zaczęło się szybko zaludniać i budzić do życia”.

Zdjęcia nie są mojego autorstwa tym razem.


https://www.facebook.com/ChoszcznoPL/?fref=ts

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Print Friendly

Czeka Naród los, że na 500+ już nie znajdą w wyrąbanym lesie!

Od dzisiejszego poranka chodzi za mną temat, ale w ciągu dnia nie miałam okazji przelać go na bloga.

Mam chorą Mamę i to mnie najbardziej absorbuje, ale o tym na blogu pisałam.

Rak, to straszna choroba, a leczyć się w Polsce jest jeszcze straszniejsze, kiedy poczekalnie są przepełnione chorymi ludźmi, którzy szukając ratunku siedzą w poczekalniach jak mrówki po kilka godzin. Tak, tak – jest bardzo wysoka zachorowalność na tego gada i nie zależnie od wieku. Chorują coraz młodsi i gad zabiera coraz więcej dzieci.

Jeśli w rodzinie ktoś zachoruje, to wszystko inne staje się jakby mniej ważne. Pragniemy tego, by chory w ostatnich dniach, miesiącach nie czuł się samotny.

Powyższe napisałam, aby przedstawić sytuację w Polsce, kiedy pojawi się słowo „RAK”.

Ale wracam do tematu, który absorbuje mnie od rana.

Włączyłam o poranku telewizor i dowiedziałam się, że w wielu miastach ludzie wyszli na ulicę, bo im nie podoba się polityka i ten rząd.

Wściekłam się jak nie wiem co, bo już nie kibicuję tym ludziom, którzy wychodzą z banerami i transparentami i wygłaszają bardzo mądre mowy. Nie robi to już na mnie żadnego wrażenia. Niech wrzeszczą na ulicach i niech walą w bębny i pokrywki od garów.

Już nie robi na mnie wrażenia determinacja tych ludzi, bo chciałoby się spytać, ilu z nich nie poszło na wybory i swoim lenistwem doprowadzili do tego, że ten rząd zabiera im kawałek po kawału demokrację.

Demokrację wypracowaną przez ponad 20. Oddali to lekką ręką, bo obiecanki i cacanki zamuliły im mózgi.

Polak nie potrafi myśleć i Polak poszedł do urny, jak jakiś durny i zagłosował na 500+.

Polak jest pazerny i oddał władzę  w ręce jeszcze bardziej pazernych.

Na razie Polak napawa się dodatkową kasą i póki ona jest, to Polak wybacza rządowi wszystkie draństwa.

Polaka nie obchodzi na razie, że wszystko za chwilę będzie upolitycznione, a Ojciec Rydzyk wciąż niezadowolony, bo mu mało na konto wpływa.

Polak woli mieć pełną lodówkę, ciepłą wodę w kranie, aniżeli ma się zastanawiać nad tym, że Ziobro zniszczy sądownictwo i prokuraturę. Polak nie widzi, że Szyszko na chama tnie przyrodę i Polak dla kasy będzie wycinał 200 letnie dęby, gdyż rząd mu zezwolił.

Polakowi nie przeszkadza, że rząd jeździ z prądem i pod prąd, powodując wypadki i zamiata pod dywan okoliczności ich.

Polak się godzi z tym, że dla kasy wybijane są zwierzęta, a Puszcza Białowieska ogołocona. Polak wciąż ma ciepłą wodę wszak.

I tak można wymieniać i wymieniać, bo draństw nazbierało się przez ponad rok, a krajem rządzą Misiewicze.

Niech sobie Rodacy wrzeszczą na ulicach. Niech Amerykanie też się buntują, że wybrali sobie dyktatora wzorem Polski.

Ziemia znajduje się na tykającej bombie i w zasadzie nie zostało mi wiele lat życia, a więc guzik zaczyna mnie to obchodzić.

Moje Wnuki będą musiały walczyć o praworządność i sprawiedliwość, ale nigdy w Polsce nie uda się im wywalczyć i naprawić tego, co ten rząd zniszczył.

Ja nie mam zamiaru się wkurzać, bo szkoda mojego zdrowia.

Chcieliście to macie, a ja spadam na polityczny aut, jako gorszy sort, jako niższa półka, jako komunistka i złodziejka, bo teraz mamy rządy Panów!

Dostaliście Polacy w pysk, ale tego kompletnie nie rozumiecie i dobrze wam tak!

Nie zdajecie sobie sprawy z tego, że Minister Zdrowia wprowadził tabletkę dzień „PO” na receptę i nigdy by jej nie przepisał kobiecie zgwałconej!

Brawo Polaku! Mnie opadają ręce, że się godzisz na takie traktowanie kobiet w Polsce.

„Czarny marsz” nie obali tych ignorantów, a opozycja jest nudna jak flaki z olejem.

Dokąd idziesz Polsko?

Polsko w ruinie, która nie ma Prezydenta, Premiera, Ministrów, bo wszystkim rządzi poseł Kaczyński!

Print Friendly

Poszaleć z wyobraźnią i nie płacić za to!

Często mniemam takie sny, że się przeprowadzam.

Nie wiem z czego to wynika, ale biorę domy we śnie nawet takie – do remontu.

Ale nigdy nie śnił mi się taki urokliwy domek.

Przedstawiam więc coś pięknego, co i mnie urzekło.

Wyobrażam sobie siebie w takich wnętrzach i zaproszonych gości, kiedy siedzimy w ogrodzie i jemy smaczne jedzenie, popijając winem – rozmawiając.

To się nie ziści, ale oko można popieścić i wyobraźnię.

TEN DOMEK Z ZEWNĄTRZ WYGLĄDA BAJKOWO… ALE POCZEKAJCIE, AŻ ZAJRZYCIE DO ŚRODKA!

Ten domek z zewnątrz wygląda bajkowo… Ale poczekajcie, aż zajrzycie do środka!

Jeśli marzycie o romantycznych wakacjach w domku jak z bajki, to możecie je spędzić w St Agnes w Kornwalii (Anglia). Domek, o którym mowa, został wybudowany w 1700 roku, więc jego mury widziały już niejedno. Spadzista strzecha, białe mury i otaczający zielony ogród tworzą niepowtarzalny klimat.

 

Dobra wiadomość jest taka, że domek można wynająć zarówno na rodzinny wypad, jak i weekend we dwoje. Zobaczcie jakie wspaniałe wnętrza skrywa ten mały, biały domek.

 

Już samo otoczenie domku wygląda zachęcająco. Wyobraźcie sobie śniadanko w tym ogródku.

biały domek - 1

biały domek - 1b

 

Gdy zajrzymy do środka, czar nie pryska, a wręcz przeciwnie! Znajdziecie tam kominek, wygodne fotele i skrzypiącą pod nogami, drewnianą podłogę.

biały domek - 2

biały domek - 1c

 

Wnętrze utrzymano w klimacie rustykalnym.

biały domek - 3

 

W kuchni znajdziecie nowoczesne sprzęty, a przestronna jadalnia jest wprost stworzona do wspólnych posiłków.

biały domek - 10

 

Łazienka jest równie urokliwa, jak reszta mieszkania. Umywalka została wystylizowana na blaszaną miednicę, aby nie odstawać wyglądem od reszty.

biały domek - 4

 

Nawet toaleta została tak dobrana, by pasować do koncepcji wystroju.

biały domek - 5

 

Według portalu uniquehomestays.com, ten zabytkowy dom został zbudowany pod koniec lat 1700. Jego sercem jest bardziej nowoczesna przybudówka z oranżerią oraz słonecznym salonem z przeszklonymi, wychodzącymi na ogród drzwiami. W szacownej, starej chacie jak ta, czasami trzeba dokonać trochę unowocześnień, aby wpuścić więcej światła.

Tylko sobie wyobraźcie odpoczynek z dobrą książką i filiżanką kawy. Bajka!

biały domek - 6

 

Sypialnia wręcz zaprasza do wypoczynku.

biały domek - 9

 

Znajdzie się nawet legowisko dla Waszego ulubionego pupila.

biały domek - 11

 

A na zewnątrz, czeka na Was uroczy ogródek…

biały domek - 7

 

Jeżeli macie jeszcze wątpliwości, czy chcielibyście spędzić wakacje w Kornwalii, to zobaczcie jakie można tam spotkać widoki…

biały domek - 12

Napiszcie w komentarzu, co o tym sądzicie? 

http://www.lolmania.pl/lol/20713/ten-domek-z-zewnatrz-wyglada-bajkowo-ale-poczekajcie-az-zajrzycie-do-srodka.html

Print Friendly

Lajki na chorobie – to jest barbarzyństwo!

Ja wiem, że moje ostatnie wpisy są cholernie dołujące, ale może tylko w ten sposób mogę wykrzyczeć swój ból.

Od trzech miesięcy żyję ze słowem „RAK” i to mnie maksymalnie pochłania i absorbuje. Jakże często budzę się w nocy pełna obaw i strachu.

Mogę ze swoim lękiem uciekać w film, telewizję, albo normalne życiowe czynności, ale niestety, ale nie uda się uciec od choroby Mamy.

Boję się każdego, następnego dnia i boję się dźwięku telefonu, bo może usłyszę najgorsze.

Nie da się ukryć, że lęk ten paraliżuje i odbiera mi radość życia od trzech miesięcy.

Nie da się uciec od własnych myśli, jeśli się wie, że choroba Mamy jest wstrętnie złośliwa i nie ma tu mowy o żadnym, tam łagodnym gadzie.

Przykro się patrzy na to, że z dnia na dzień degradacja jest coraz większa i nic z tym nie można zrobić, bo i lekarze są bezradni.

Ludzie sprzedają chorobę swoich bliskich w sieci i liczą na „lajki” i ja nie zrobię ani jednego zdjęcia mojej, schorowanej Mamie, która jest już kruszynką i nie wstawię tego zdjęcia do sieci.

Choroba człowieka jest tak intymną sprawą, że wara od robienia zdjęć i zbierania lajków na dramacie, tak jak to zrobiła pewna matka, chorego dziecka na białaczkę.

Do wpisu nie dodałam zrobionego przez nią zdjęcia, które sprzedała w sieci. Uważam, to za głęboko naganne.

Choroba każdego człowieka – małego, czy starego jest tylko intymną sferą i kto, to upublicznia jest hieną.

„Tego nie powinno się ukrywać. Życie nie zawsze jest piękne i kolorowe”. Opublikowała post łamiący serca

Napisała i pokazała, jak jej niespełna 11-letni syn cierpi. Dlaczego upubliczniła jego wizerunek, obnażyła słabości, ukazała brzydotę tej okrutnej choroby i ból własnego dziecka?

 

– Tego nie powinno się ukrywać. Życie nie zawsze jest piękne i kolorowe – napisała. 

 

Takie obrazy nie pasują do tego, czym jesteśmy bombardowani na co dzień. Idealne życie, idealnych rodzin miga nam w telewizorach i na plakatach reklamowych. – Dziecko chore na raka? A no tak, dzieci też na to chorują. To straszne – myśli wielu. Przy czym kompletnie nie zdają sobie sprawy, jaki przebieg może mieć ta choroba. Owszem wszyscy czujemy żal, współczucie, bo nie może być nic gorszego niż świadomość, że lada moment rak może zabrać nam nasze dziecko na zawsze. Wiemy, że takie dzieci cierpią, ale jednocześnie przecież gdzieś w programach widzieliśmy ich uśmiechnięte twarze. Nie zdajemy sobie sprawy, że może to być obraz zaledwie kilku minut, kiedy to w ogóle mają siłę na taki gest. 

Mama Drake’a chorego na nowotwór krwi, który potocznie nazywamy białaczką, nie chcę, by te wszystkie „nieestetyczne rzeczy” codziennego życia były ukrywane. Każde jest inne i każde prawdziwe, a rak nie jest piękny, powiedzmy to sobie szczerze. W liście wyraża swój apel, żeby nie ukrywać się z tą chorobą, nie udawać, że jest inaczej, niż jest. Walczyć, ale nie w samotności. Pragnie, by ludzie zrozumieli, co tak naprawdę oznacza rak.

LIST MATKI

„To dla każdego, kto walczy z rakiem lub przechodzi chemioterapię. Dla każdego, kto znosi tę straszną chorobę. Chodzi o realia, o uzyskanie prawdziwego obrazu rzeczywistości. To zdjęcie zostało zrobione dzisiaj rano. I zanim zaczniesz się zastanawiać, dlaczego wstawiam zdjęcie słabości, że to nieprzyzwoite, uświadom sobie dwie rzeczy. Po pierwsze nie pokazuję nic, czego wcześniej nie widzieliście, a po drugie życie nie zawsze jest piękne. 

To jest prawdziwe życie. Rak niszczy człowieka. To było dziś rano po przyprowadzeniu Drake’a do łazienki. Muszę to robić, bo w 75 procentach nie jest on w stanie kontrolować swoich potrzeb. Została na nim skóra i kości. Każdego dnia błagam, żeby wziął kęs zielonej fasolki, napił się wody. Śpi ze mną, bo boi się, że umrze…

Nie jest łatwo rozmawiać w środku nocy z dziesięciolatkiem, który pyta, czy jak umrze, to pójdzie do nieba i spotka się z tatą. Czy tam w końcu będzie mógł się pobawić i rozmawiać? To mój syn, który zasypia, gdy ktoś do niego mówi, bo jest zbyt wyczerpany, który wymiotuje lekami, które mu daję, bo jego żołądek jest pusty, prócz jedynie łyżki jogurtu, którą był w stanie przełknąć. 44 tabletki w ciągu 24 godzin chemioterapii.

To mój syn, który mówi mi, że tego nie zniesie. To mój syn, któremu każde dotknięcie sprawia ból. To mój syn, który tylko dzięki morfinie jest w stanie przetrwać dzień. Boi się, że nie doczeka swoich jedenastych urodzin. To on i ja, będę za niego walczyć, nawet gdy już nie będziemy mieć sił. To nasz świat. To on, Drake, mój cały świat…” 

Post, który tak naprawdę jest przejmującym wyznaniem ma prawie 80 tysięcy udostępnień i 45 tysięcy komentarzy pełnych współczucia, wsparcia, osobistych wyznań dotyczących walki z rakiem, także tych przegranych.

KOMENTARZE Z FACEBOOKA
fragmenty

Siędzę w pracy i łzy ciekną mi po policzkach. Całym sercem jestem z waszą rodziną!

Nikt nie wie jak to jest, póki sam tego nie doświadczy. Rak nie wybiera.

To wymaga ogromnej siły. Bądź silna dla swojego syna!

Złamało mi to serce.

Tak mi przykro… My przez raka straciliśmy naszego syna. Miał 4 latka.

Mama Drake’a kończy list słowami, które są w sercu każdej kochającej mamy: „Od chwili, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, stał się moim powodem, by żyć. On jest moim uśmiechem, miłością, biciem serca. Jest również moim bólem, łzami. Jest moim życiem”.


http://mamadu.pl/130719,opublikowala-post-lamiacy-serca-tak-wyglada-zycie-matki-i-syna-toczacych-walke-z-rakiem

Print Friendly

Samotność umierania!

Kiedy jesteśmy młodymi ludźmi, to nie zastanawiamy się nad starością.

Biegniemy przez życie, bo dom, bo praca, bo rodzina i nawet nie obejrzymy się, że na pstryk – starość puka do bram.

Nagle stajemy się powolniejsi, bardziej niezdarni i wkradają się niechciane choróbska.

Odchodzą dzieci, a często też odchodzi współmałżonek i zostajemy sami jak palec.

Jakże często dzieci mieszkają na drugim krańcu  kraju i te spotkania i odwiedzimy są sporadyczne, bo dzieci też mają swoje, ważne życie.

Nagle stajemy się samotni i okropnie opuszczeni.

Wszystko jest dobrze, jeśli jeszcze, jako tako dopisuje nam zdrowie i jesteśmy w stanie coś sobie kupić do jedzenia,  ugotować i o siebie zadbać.

Wszystko jest dobrze jeśli możemy wyjść na spacer, spotkać się ze znajomymi i porozmawiać z kimś w parku.

Wówczas ten dzień jest bardziej przyjazny, bo jeszcze mamy siłę pokonać schody, jeśli mieszkamy wysoko.

Wszystko jest dobrze jeśli potrafimy znieść swoje towarzystwo w czterech ścianach.

Nasze społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Na osiedlach mieszkają już przeważnie starzy ludzie, bo młodzież jedzie za lepszym życiem i goni za pieniądzem.

Obserwuję starych ludzi na moim osiedlu, na którym w każdym miesiącu odchodzą na tamten świat starzy ludzie.

Robi się pusto, bo znajome twarze znikają na zawsze.

Obserwuję ludzi starych i wiem, że żyją samotnie i nawet jeśli mieszkają w jednym bloku, to nie przyjaźnią się ze sobą.

Każdy zamyka się w mieszkaniu i przekręca klucz na dwa razy, aby absolutnie nikt nie zakłócał mu spokojnego, choć samotnego życia.

Ludzie teraz nie chcą kompletnie siebie odwiedzać, tak jak to bywało kiedyś.

Ludzie się obrażają za wszystko. Potrafią zerwać jakieś sąsiedzkie zażyłości, bo nie chcą żadnego kontaktu i tak wpędzają się w samotne bytowanie.

Co się dzieje, jeśli złoży choroba? Nikt takiej osobie nie pomoże. Nikt nie kupi bułki, czy mleka i nie  zaprowadzi do lekarza. Do drzwi nie zapuka nawet pies z kulawą nogą i nikt nie spyta o zdrowie.

Nie jestem gołosłowna, bo znam przypadki, kiedy chora osoba, taka bez sił, pozostawiona jest sobie tylko i nikt w klatce nie wie, że tam gdzieś za ścianą toczy się dramat.

Dopiero, kiedy zobaczą w mieście klepsydrę są zdziwieni, że nie wiedzieli nic, bo może by pomogli. Powspominają, pójdą na pogrzeb i tyle, a może gdzieś tam za następną ścianą też ktoś umiera samotnie, ale życie toczy się dalej.

Przyjedzie rodzina z daleka i wywali wszystkie rzeczy po zmarłym, a potem kłóci się o majątek i tyle po nas zostaje.

Piszę o tym, gdyż przyjaźń między ludźmi, to już rzadkość i wyjątek. Wszyscy będziemy umierać coraz bardziej samotnie, tylko dlatego, że zamykamy się w swoich domach na dwa spusty, aby tylko za życia nikt nam nie przeszkadzał.

Czy się mylę? Raczej nie, bo obserwuję, że coraz częściej ludzie mieszkają obok siebie latami, a nie znają swoich nazwisk.

Taki znak czasów i to się już nie zmieni, a przecież dawnymi czasy umierało się w otoczeniu rodziny, a trumna otwarta stała nawet i trzy dni w domu. Był czas się pożegnać. 

Teraz ludzie umierają przeważnie w szpitalach i z łóżka trafiają do lodówki. Ktoś obcy zmarłego ubiera i szykuje do pogrzebu, a nie rodzina i to też jest znak czasów. Wszystko się zmieniło, aby jak najszybciej pozbyć się zmarłego.

Print Friendly

Historia niczego nas nie nauczyła – (Sonda)

Uwielbiam mądrych ludzi, którzy może nie mają nie wiadomo jakiego wykształcenia, a  mimo to są mądrymi życiowo ludźmi.

Kiedy dochodzi się do wieku emerytalnego, to chyba powinno się z tej mądrości życiowej korzystać.

Niby prosty człowiek, który przepracował w tym kraju wiele lat, a potrafi się zachować w każdej sytuacji i od takiego prostego człowieka bije klasa i rozwaga.

Jakże miło się słucha tego,  co taki niby prosty człowiek ma coś sensownego do powiedzenia i nie nadyma się jak paw, gdyż przeżył swoje życie z porażkami i sukcesami i potrafił wyciągnąć wnioski.

Czasami taki prosty człowiek ma w sobie więcej mądrości, od tego niby wyuczonego, który pokończył różne fakultety.

To uwidacznia się najczęściej w polityce, kiedy tym wyuczonym politykom uderza woda sodowa do głowy i zapominają o tym, kim byli wcześniej. Mądrzą się przed kamerami, wyginają i przeważnie kłamią, aby tylko zachować stołek i uznanie wodza.

Takie zachowania uwidoczniły się chyba najbardziej, kiedy Kaczyński wysupłał z podziemia ludzi, o których byśmy nie słyszeli, gdyby nie wygrali wyborów.

Ubolewam, że buractwo dostało władzę i brakuje mi autorytetów – cholernie mi brakuje.

Kiedy w TV występuje taki ktoś jak np. Olechowski, to ja zamieniam się w słuch i jest to dla mnie nagroda za cierpliwe znoszenie tego, czego nie da się znieść.

Nie wiem, kto wybrał tych ludzi, którzy wzięli ten kraj we władanie, ale z pewnością, to jest ten lepszy sort, ta wyższa półka, która zachowuje się tak, jak w tym klipie, kiedy w sieci handlowej rzucili cukier po promocji, a wyglądało to tak:

 



Prosty, mądry człowiek wie, że cukier, to jest „biała śmierć” i za żadne skarby by się nie przepychał w kolejce i nie obrażał drugiego człowieka. Ludzie ci jak zwierzęta rzucili się na ten cukier, jakby był markowy niczym torebki i buty, bo jest okazja, bo jest kilka groszy taniej.

Myślałam, że już nie zobaczę takich obrazków, jak z czasów PRL, ale widać, że Naród wciąż jest głupi i da się pokroić za jakąś marną promocję. Jesteśmy wciąż Narodem z kompleksami. Jesteśmy Narodem mściwym i zachłannym, oraz pazernym.

Od kogo czerpie ten Naród takie wzorce? Dlaczego nie potrafimy być dla siebie przyjaźni, dobrzy,  tolerancyjni. Czy tak czasem nie zachowuje się ten lepszy sort, z wyższej półki, który czerpie przykład od swojej partii, która zezwoliła na barbarzyńskie wycinanie drzew i zabijanie zwierząt. To by się zgadzało, że ten gorszy sort został zepchnięty na pobocze i tylko obserwuje drakońskie rządy, które wpędzają Polskę w ruinę.

Brawo rządzący i ten lepszy sorcie, który wybijesz się w kolejce po cukier.

Print Friendly

„O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa” – Leopold Staff

Będę krzyczała na blogu i setki razy, jeśli nie zmienią się barbarzyńskie praktyki wycinki drzew – nawet 200 letnich dębów.

Co politycy sobie wyobrażają, że można bezkarnie zamienić nasze środowisko w trociny?

Czy nie zdają sobie sprawy z tego, do czego ta degradacja nas doprowadzi?

Jak można dopuścić do takiej sytuacji, że drzewo, cudne drzewo dla nich nic nie znaczy?

Moje serce krzyczy i płacze, gdyż kocham wszystkie drzewa, które tak dumnie opierają się wiatrom, burzom, zimom i suszy!

Kiedy widzę jak dzieci łamią gałęzie  drzew, to pytam rodziców – dlaczego nie uczycie swoich dzieci szacunku do przyrody?

Poprosiłam Męża, aby zrobił zdjęcia tym wszystkim posadzonym przez Niego – drzewom, iglakom, krzewom – specjalnie na potrzeby bloga i powzięliśmy decyzję, że oni wycinają, a my będziemy sadzić, bo:

Leopold Staff

Wysokie drzewa

O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Zapach wody, zielony w cieniu, złoty w słońcu,
W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę.

Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
Z których widmami rośnie wyzwolona dusza…

O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!

 

Słyszałam piękną,prawdziwą opowieść. 
W cywilizowanym kraju europejskim, właściciel posesji musiał ściąć stare drzewo. Robił to z wielką przykrością. O tym smutnym wydarzeniu powiadomił byłego właściciela, który posadził drzewo. Zaprosił go na ceremonię uczczenia pamięci starego drzewa. Rodziny zebrały się w ogrodzie i kilka godzin, przy winie,wspominały wszystkie chwile związane z życiem drzewa, a równocześnie z ich historią życia. Były łzy i śmiech. 
Nowy właściciel, na pociesznie pokazał „ojcu” drzewa, dzieci i wnuki starego drzewa i opowiadał ich historię.
Tak pięknie i z szacunkiem w cywilizowanych krajach ludzie żegnają swoich przyjaciół i towarzyszy życia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Print Friendly

Wyrżnięta Polska! Ludzie płaczą!

Znam wirtualnie i na szczęście, taką jedną Seniorkę, która mieszka w lesie sosnowym, o czym chętnie pisze.

Pisze, że jest szczęściarą, bo ma gdzie spacerować, a w upalne miesiące te drzewa osłaniają.

Pochwaliła się, że w lesie ma postawioną werandę, gdzie przyjmuje gości, a jej psy mają gdzie biegać.

Ta Seniorka jest zagorzałą wielbicielką partii PiS i dałaby sobie uciąć rękę za Prezesa, bo uważa, że Prezes jest wspaniałym i mądrym politykiem.

Nie raz pisała, że zwierzęta i przyroda bardzo wiele dla niej znaczą, ale kompletnie nie chce się przyznać, że tę przyrodę niszczy jej ulubieniec od środowiska  - Szyszka. 

Może gdyby tak wpadli do jej lasu o 6 nad ranem i wycięli w pień ten jej las, to by wreszcie otrzeźwiała.

Myślę jednak, że takie betonowe głowy tylko tak chrzanią, że kochają przyrodę, by wzbudzić w innych szacunek do swojej osoby.

Ja nie mieszkam w lesie, ale mój Mąż często nasadza drzewa i dzięki temu prawie mieszakam też w lesie.  Nie chwalę się, że kocham drzewa, ale moje serce płacze. Nie popieram absolutnie dewastacyjnej polityki tego nierządu: :(

 

RZEŹ DRZEW PO WPROWADZENIU PRAWA MINISTRA ŚRODOWISKA
Wycięto cały skwer w centrum Warszawy!

Po wprowadzeniu przez ministra Jana Szyszko nazywanego katem polskiej przyrody, ustawy pozwalającej na wycinanie drzew praktycznie bez żadnych ograniczeń.
W Polsce trwa rzeź drzew. Pod topór idą 200 letnie dęby, 100 letnie aleje lipowe.
Na wsiach i małych miasteczkach biedne osoby wycinają 100 letnie drzewa by po ścięciu sprzedać pozyskane w ten sposób drewno i kwotą 600 zł podreperować swój budżet domowy.

Jaskrawym przykładem tego do czego prowadzi pr.awo ministra Szyszki jest wycięcie w pień całego skweru w centrum Warszawy.

Bezradna policja i mieszkańcy patrzyli jak prywatny właściciel gruntu wycina na prywatnej działce drzewa na skwerze znajdującym się przed wejściem do urzędu dzielnicy. Przez kilkadziesiąt lat bawiły się tu dzieci a mieszkańcy znajdowali ochłodę w upalne dni, w koronach drzew gnieździło się kilka gatunków ptaków, od wczoraj jest tu gołe klepisko.

Kat polskiej przyrody Jan Szyszko niszczy Puszczę Białowieską, ogałaca Polskę z drzew i za chwilę wprowadzi prawo pozwalające mordować gatunki chronione.

Obudźmy się i zacznijmy walczyć o naszą Polskę !

Obrazek

Obrazek

Najgorsze jest to, że inne zniszczenia jakie przynosi Polsce PiS jakoś da się przez najbliższe dziesiątki lat naprawić – kosztem obniżenia poziomu życia Polaków, ale zniszczeń w Polskiej przyrodzie (unikalnej w Europie) NIE DA SIĘ NAPRAWIĆ NAWET PRZEZ 100 LAT!!

Obrazek

 

I na drzewach przydrożnych mszczą się teraz okrutnie:

.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie może być tak że Jaśnie Państwo z PiS-u jedzie, a tu nagle PACH i … drzewo mu na drodze staje jak w Oświęcimiu.. 
A przy okazji.. kantówka droga!! 

A propos… czy to super-lotnisko, co to Prezes planuje, to aby nie na miejscu Puszczy Białowieskiej?? :(

Print Friendly

Rodzinne, miłe chwile!

Dziękuję mojej Rodzince za cudowne popołudnie, zorganizowane z okazji Urodzin mojego Wnusia, który skończył wczoraj 6 latek.

Urodziny obchodził też Jego Tata.

Dzięki takim momentom  - na chwilę zapomniałam od ciężkiej chorobie mojej Mamy. 

Dzięki takim chwilom zapomina się o trudach życia i o swoim zdrowiu.

A tak ogólnie, to dzieci ubarwiają bardzo nasze życie, bo są radosne i czują się bezpieczne.

Takie chwile zapamiętuje się na zawsze, a zdjęcia tym bardziej będą przypominały mi o przemiłych kilku godzinach, spędzonych w gronie rodzinnym.

Człowiek się nie obejrzał, a tu Wnuczek kończy 6 lat, a dopiero się narodził!

Jak ten czas leci, że rosną dzieci, a starsi się starzeją.

 

 

 

 

 

 

Print Friendly