Zerwane, rodzinne więzi!

Na pochyłe drzewo każda koza skoczy!

86 letnia pani Helena dostała niesamowitych boleści.

Karetka i szybko do szpitala. Leki p/bólowe, zastrzyki,  a na drugi dzień gruntowne badania z tomografem włącznie.

Diagnoza – rak!

Chora parę dni nie wie, co jej dolega, ale rodzina, a zwłaszcza dwie córki komunikują się telefonicznie i uzgadniają, że trzeba matce powiedzieć co i jak.

Nie było to łatwe, ale nie można oszukiwać matki.

Nie odzywały się obie córki do siebie przez 25 lat, ale starsza miała nadzieję, że w obliczu choroby się do siebie zbliżą!

Opanowany rak od bólu i Helena wraca do domu.

Obie córki dzielą między sobą obowiązki, bo śniadanie, bo obiad, a potem wieczorne higieniczne zabiegi.

Obie są zdeterminowane i wywiązują się wzorowo z opieki nad mamą.

Mija parę miesięcy i nastał 26 maja – Dzień Matki.

Starsza córka dostała zaproszenie od swojej córki, że w związku ze świętem zabiera ją na wyjazdowy obiad.

Pojechały i przy smacznym obiedzie,  spędziły ze sobą trzy, miłe godziny.

Po powrocie do domu z obiadu – starsza córka miała jeszcze coś do zrobienia w domu, ale  miała przygotowane kwiaty z okazji Dnia Matki i szykowała się do wyjścia.

Na Facebooku usłyszała, że ktoś napisał do niej wiadomość!

Odczytała wiadomość od córki młodszej siostry, a więc od siostrzenicy.

Ta pisała, że ciociu jak tak możesz!

Przecież moja babcia jest twoją matką i czeka na ciebie, bo w końcu jest Dzień Matki, a ty to olałaś.

Starsza córka poczuła się tak, jakby ktoś dał jej w twarz. bo przecież pamiętała o tym, jakim jest ten dzień.

Pobiegła szybko do chorej matki i wręczyła kwiaty oraz złożyła życzenia, ale miała ogromny żal, że tak ją potraktowano.

Pani Helena czuła się stabilnie, ale pewnej nocy zasłabła i nie było z nią kontaktu.

Znów pogotowie, szpital, zastrzyki, kroplówki i starsza córa siedziała przy matce 8 godzin, wpatrując się w każdy grymas swojej matki.

W tym czasie młodsza córka się wczasowała nad naszym morzem i chorej, nieprzytomnej matki pytała, czy ma przyjechać?

Starsza córka nie zadzwoniła do młodszej, by przyjechała, bo chciała, aby ta wypoczęła.

Raz miała taki zryw, kiedy z Heleną było źle. Chciała aby siostra przyjechała i się z matką pożegnała. Na szczęście Helena powoli dochodziła do siebie. Młodsza mogła opalać się nad morzem.

Kiedy młodsza córka wypoczywała, to starsza córka była codziennie w szpitalu u Heleny. Zanosiła zupki przecierane, jak dla niemowlaka, bo Helena miała ścisłą dietę.

Starsza córka wciąż doglądała swoją matkę, która już była w domu i dbała, by matka jadła zdrowo i dietetyczne.

Przez tyle miesięcy opieki nad matką, ani razu nie pomyślała o wypoczynku, kiedy młodsza znowu wybierała się do SPA.

Przez 25 lat pani Helena nie zrobiła nic, aby pogodzić swoje córki. Wolała towarzystwo młodszej i u niej bywała na święta i weekendy.

Starsza gdzieś tam była, ale nie na tyle, by spędzić z nią i jej rodziną święta.

Teraz wymaga się od starszej empatii i żąda się opieki, kiedy ta czuje żal i opuszczenie.

Obie córki żyją w niezgodzie, ale starsza zachowuje klasę, kiedy młodsza ją co rusz obraża i wkłada w jej usta słowa, których ta nigdy nie wypowiedziała!

Tak wyglądają zerwane więzi i nawet na pogrzebie Heleny jej córki nie dojdą do porozumienia.

Kurtyna!

Print Friendly

Czy i kiedy uczyć dzieci – jak się robi dzieci? – autor – Dominik!

PiS-owski tygodnik „Do Rzeczy” – piszący zazwyczaj od rzeczy, doniósł o najnowszych odkryciach naukowców wg których:
„młodzież opowiada się za tym aby o seksie rozmawiać z nią MOŻLIWIE PÓŹNO!”
Dlatego program szkoły podstawowej ma uczyć dzieci tego co im się w życiu przyda – czyli głównie religii, a nie spraw męsko damskich!
Tak więc wg PiS-owskich naukowców - dzieci nie chcą wiedzieć jak się robi dzieci, ani nawet o tym słyszeć..  
Chłopaki wolą to robić z dziewczynkami – bez zawracania sobie głowy – PO CO TO ROBIĄ!
Dalsza PiS-owska edukacja, bierze już pod uwagę sprawy seksu i na podstawie podręcznka „„W blasku Bożej prawdy” – uczy licealistów m.in. że:
Obrazek
„masturbacja jest większym grzechem niż bomba atomowa, a prezerwatywa nieskuteczną zbrodnią”.
„poczęcie dziecka ma miejsce pod sercem”
„prezerwatywy to prosta droga do poważnych zapaleń prącia, a poza tym są nieskuteczne”
‚kobieta, która stosuje antykoncepcję „robi ze swojej macicy śmietnik”’
„do powstania dziecka potrzebne jest małżeństwo”
Nawet takie ankiety są przeprowadzane.
Obrazek
Osobiście uważam że ten stan rzeczy jak większość WYNALAZKÓW PiS-u jest chory..
Moim zdaniem dzieci wchodzące w wiek dojrzewania powinny wiedzieć czym jest seks, jakie niesie za sobą zagrożenia (ciąża, choroby), jakie ma znaczenie w życiu (w sensie psychologiczny i emocjonalny aspekt) itp. 
Ale PiS-owi i Kościołowi wydaje się że jak się o czymś nie mówi – to tego nie ma i nie ma problemu.
A potem zdziwienie że ich 14-15 latka zaszła w ciążę, bo nikt jej nie powiedział, że tak może być.
W efekcie nawet w PiS-owskiej Polsce w 2016 r. prawie 100 tysięcy dzieci na 370 tysięcy urodzonych – urodziło się w brew zasadzie że potrzebne do tego jest małżeństwo…
Tysiące małoletnich rodziców tych dzieci, nie miało pojęcia że robienie tego bez obrączki może mieć takie skutki..
No to jak w tytule – czy i kiedy uczyć dzieci – jak się robi dzieci?

Print Friendly

TVN – bełta w głowie ludziom!

Chyba się starzeję, bo tej jesieni wyjątkowo nie czekałam na jesienną ramówkę TVN-u.

Kiedy ramówka się ukazała, to stwierdziłam, że mimo ładnej piosenki, nic w niej przyciągającego nie było.

Skaczące osoby – stare i młode i wciąż te same twarze. Nic nowego  TVN mi nie proponuje.

Ludzie w tej ramówce z reguły się nienawidzą i każdy dba o swój portfel i kasę, jaką wynegocjuje u Miszczaka.

Niby dlaczego mam się katować ich programami, które nie wnoszą w moje życie nic dosłownie.

TVN-owskie paradokumenty jak „Szkoła”. „19+”. „Szpital”, „Mam talent” i inne gnioty z serialami na czele są tak niestrawne, że dla własnego dobra odpuściłam sobie.

Tak samo odpuszczam „Kuchenne rewolucje” prowadzone przez Magdę Gessler, która klnie jak szewc i rzuca jedzeniem po kątach, kiedy miliony dzieci głoduje.

Albo weźmy takiego Króla TVN-u – Wojewódzkiego, który w swoich programach zniża się tak nisko, że ja już pani wiekowa – nie trawię.

Inne stacje tak samo prezentują bardzo niski poziom, że nie ma szans przywiązać się do danej produkcji i być jej dozgonnym fanem.

Polsat też produkuje patologiczne programy typu „Dlaczego ja”, albo  ”Trudne sprawy” – masakra wręcz.

Co więc oglądam w telewizji?

- Wiadomości przede wszystkim i wieczorne rozmowy z politykami, a także „Czarno na białym”. „Czarno na białym”, to jest rzetelne dziennikarstwo i takie lubię.

Brakuje mi bloku filmowego w tak ważnej telewizji  jaką jest TVN!

Brakuje mi rekomendacji filmów ważnych i ciekawych – wzorem Kałużyńskiego i Raczka, a przecież takie filmy powstają, ale zwykły Polak nie ma o tym zielonego pojęcia.

Brakuje mi Grzegorza Miecugowa, który prowadził ciekawe rozmowy w „Innym punkcie widzenia”.

Jestem oszukana, bo na świecie powstają wspaniałe filmy, a TVN po raz setny proponuje mi „Shreka” – do diaska!

Jeśli już jestem przy filmie, który obejrzałam w Internecie, to szczerze polecam czeskie kino.

Film pt. „Nauczycielka” jest genialny i warto po takie kino sięgnąć

.

Nauczycielka, to zdecydowanie jeden z najciekawszych filmów Jana Hřebejka, jednego z najbardziej znanych czeskich współczesnych reżyserów. Chociaż najnowsza produkcja rozgrywa się w byłej Czechosłowacji, to w rozkosznie lekki sposób dotyka problemów i grzechów wspólnych dla powojennych społeczeństw zakleszczonych za Żelazną Kurtyną.

Jak ja mam pokochać „Perfekcyjną Panią Domu”, kiedy ten pustak z „belejakim” Majdanem zrobi wszystko dla kasiory – precz z moich oczu!

Kiedyś jej własne dzieci rozliczą ją za pazerność i głupotę. Jak dobrze, że jej pierwszy mąż pogonił ją w siną dal.

Dla tej kobiety wszystko jest na sprzedaż!

Print Friendly

Morze, nasze morze – wiernie ciebie będziem strzec!

Tak się już porobiło, bo wiek skoczył na plecy, że coraz częściej wspominam dawne lata.

Mówią, że nie pamięta się wczesnego dzieciństwa, ale to nie jest prawdą.

Od trzeciego roku życia mam bardzo jasny obraz mojego dzieciństwa i pamiętam bardzo dużo z niego.

Mąż był z wycieczką nad morzem i zrobił kilka fotek, które prezentuję.

Wróciły w związku ze zdjęciami wspomnienia, kiedy to mieszkałam nad morzem i każde lato spędzałam z Mamą na ciepłym, morskim piasku.

Potem były wyjazdy kolonijne nad morze –  przeważnie i też mam zachowane to w pamięci.

Morze jest dla mnie bardzo ważne i do dzisiaj mam do morza wielki szacunek i je uwielbiam.

Byłam w swoim życiu tylko 2 razy w górach, ale ich nie pokochałam i nigdy więcej mnie w tamte strony nie ciągnęło. 

To nad morzem czuję się wolna, lepsza, lekka, delikatniejsza i łagodna. 

Mogłam siedzieć godzinami – gapiąc się w horyzont, bo tak mnie morze wycisza.

Może jeszcze w tym roku tam pojadę, choćby na jeden dzień. 

 

 

 

 

 

 https://www.youtube.com/watch?v=6AxPyiHRf34

Print Friendly

Już słychać trzask łamanych kręgosłupów!

 

Już nikomu w tym kraju, bo nie moim – nie uwierzę!

Dlaczego nie moim? – Cejrowski chce oddać Szczecin i moje ziemie Niemcom, a więc może będę Frau Kalinaxa!

Właśnie słychać trzask łamanych kręgosłupów.

Na Facebooku istnieje fan-page w obronie i staniu murem za prof. Małgorzatą Gersdorf – pierwszej prezes Sądu Najwyższego.

Ludzie dali jej na tej stronie ogromny kredyt zaufania i pisali same peany na jej cześć, czyli wierzyli w nią.

Sama profesor często się wypowiadała, że będzie stała na czele tych, którym niezawisłe i niepartyjne sądy są priorytetem, bo bez tego Polska stanie się krajem bezprawia.

Profesor brała udział w marszach i wypowiadała się na nich, a nawet rozdawała w tłumie – białe róże.

Na kongresie sędziów polskich pani profesor wygłosiła obszerny manifest, że sądy trzeba chronić i, by nie były upolitycznione.

Jednak ja do pani profesor miałam swój osobisty dystans, bo wyczuwałam w niej coś fałszywego i się nie pomyliłam.

W pałacu prezydenckim odbyło się przyjęcie ślubowania od sędziego Trybunału Konstytucyjnego mimo, że trzech sędziów wciąż nie złożyło takiego ślubowania i nie otrzymali od prezydenta nominacji.

Na tym ślubowaniu pojawiła się nie kto inny – jak profesor Gersdorf.

Ludzie napisali w sieci, że czują się tak, jakby ktoś im dał w twarz i ja tak samo się poczułam.

Wynika z tego morał taki, że dla pieniędzy i stołka ludzie są gotowi zrobić wszystko.

Szkoda – wielka szkoda, kolejna  maska spadła!

Kto następny – oto jest pytanie?

 

 

 

 

Print Friendly

Opole lepsze w robieniu sondaży od CBOS!

54 Festiwal w Opolu, to najlepszy sondaż pokazujący –  jak partia rządząca ma się dobrze!

40% widzów siedziała, bo czekała na autokary, a 60% zwiała i dyla dała na benefisie „wielkiego barda” – Pietrzaka.

Niestety, ale w Narodzie wciąż drzemie pociąg do prawdziwej, smacznej, strawnej i wysublimowanej kultury.

Kiedy zobaczyli i posłuchali, co ten piernik wyrabia na scenie – nie wytrzymali.

A ja jestem wściekła, bo czego ta banda się nie dotknie, to spieprzy dokumentnie.

Nawet Festiwal potrafią upolitycznić jak za czasów PRL-u, kiedy Rosiewicz wychwalał Gorbaczowa.

Pietrzaka nie oglądałam, bo wiedziałam, że to będzie blamaż, a to był drugi dzień Festiwalu.

Zdecydowałam się na obejrzenie 50 lecia Maryli Rodowicz na scenie.

Pomyślałam sobie, że to będzie podsumowanie na wysokim poziomie i z klasą, choć Maryla zapowiedziała, że na scenie da taki popis i będzie wirujący seks.

I był – naprawdę był!

Maryla na boso, w krótkiej kiece pokazała swoje 70 – letnie nogi.

Zawirowało mi w oczach i przecierałam je ze zdumieniem.

Zadałam sobie pytanie – po co ona to sobie zrobiła?

Liczyłam na królową polskiej piosenki, że da czadu z klasą i będzie to widowiskowe, czego się nie zapomni.

Wyszło tak, że nie da się tego odzobaczyć!

Osiecka w grobie się przewróciła!

Masakra!

Kurski do dymisji ha ha!

Pietrzak i Maryla na emeryturę ha ha!

 

Print Friendly

Teraz chyba kocham go najbardziej!

 

Oboje mamy po 60 lat, a więc już nam bliżej, niż dalej.

Jesteśmy 41 letnim małżeństwem i choć było różnie, to wciąż jesteśmy razem, a było na noże wręcz.

Odchowaliśmy dwie wspaniałe Córki, które ułożyły sobie szczęśliwe życie i niech teraz One tworzą swoje związki.

Mamy trójkę fajnych, zdrowych Wnucząt, które są ozdobą naszej,  niewielkiej rodziny. Takie światełka dla nas –  już nie młodych.

Jak pisałam – różnie było, ale dało się ten pożar zagasić i oboje cieszymy się sobą.

Nie wiem jak zważyć kto, kogo bardziej kocha, ale wydaje mi się, że dopiero teraz kochamy się najbardziej, bo mamy dla siebie czas.

Kiedyś się mijaliśmy, bo praca, bo obowiązki i nie było za dużo czasu, by pobyć ze sobą i tak niespiesznie pogadać.

Teraz jesteśmy ze sobą najbliżej i mamy chęć ze sobą porozmawiać, pożartować, a nawet się lekko pokłócić.

Pamiętam kiedy się w Mężu zakochałam, a było to na szkolnej wycieczce. Jechaliśmy pociągiem z Poznania i wyglądaliśmy przez okno i nagle amor mnie trzasnął i było pozamiatane.

Na drugi dzień poszliśmy na swoją, pierwszą randkę. Pamiętam swoją, ogromną tremę – boże jak się bałam i tremowałam.

I tak poszło, że chodziliśmy ze sobą cztery lata.

Takich chwil się nie zapomina, bo nigdy inny chłopak mi się już w życiu nie spodobał – nigdy!

Zrobiłam eksperyment i pokazałam Mężowi video, kiedy stary, zgarbiony staruszek czesze w szpitalu swoją, bardzo chorą żonę, podpiętą do aparatury.

Rozpłakał się i powiedział, że też tak będzie w razie co – o mnie dbał.

To było dla mnie bardzo budujące, bo wiem, że w razie choroby mnie nie opuści.

Kocham go jak wariatka i oboje nie możemy bez siebie żyć, a było tyle okazji, by się rozstać, ale nigdy do tego nie doszło i wiem, że nie dojdzie.

Kiedy wyjeżdżał na wycieczkę, to zaopatrzył mnie w jedzenie, abym nie musiała robić sobie zakupów.

W domu już jest zimno, a więc przytaszczył do domu grzejnik, bym nie marzła.

Jestem szczęśliwa kiedy jest na każde zawołanie naszych Córek i Wnucząt. 

To jest najlepszy Dziadek na świecie – zawsze do dyspozycji!

Wiem, że razem się zestarzejemy!

A to nasza piosenka!

Print Friendly